poniedziałek, 22 listopada 2010

En Garde!

"En garde!" - krzyknąłem ostatnio Carlosowi na powitanie, a zobaczywszy jego zdziwioną minę zaraz wytłumaczyłem się z tej osobliwej, lecz przecież przyjacielskiej zaczepki. Z wielką dumą począłem mojemu dzielnemu druhowi wyłuszczać cóż to zawołanie właściwie znaczy, i że sam przyswoiłem je sobie niedawno podczas lekcji szermierki na jakie uczęszczam.
Carlos wprawił mnie jednak w niemałe zdumienie, gdy odrzekł, że wyrażenie to zna doskonale, jego początkowa konsternacja wynikała zaś z faktu, że jestem kolejną osobą z kręgu naszych wspólnych przyjaciół, która w krótkim czasie zainteresowała się fechtunkiem.
Ja, nic o tym dotychczas nie wiedząc, miałem nadzieję nieco zaskoczyć Carlosa i zainteresować go tym arcyciekawym sportem. Tymczasem okazało się, że kompan mój, jest szermierzem bądź co bądź już doświadczonym i wcale utalentowanym, a nadto na wyraz pomysłowym. Na dowód tego opowiedział mi taką oto historię:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz